Rozwój osobisty cz. I

     Rozwój osobisty to wszelkie działania i refleksje prowadzące do rozwoju własnych umiejętności, kompetencji do podejmowania działań ukierunkowanych na realizację określonego celu. Rozwój własnego potencjału trwa całe życie. Każdego dnia uczymy się czegoś nowego. Warto jest zatem spełniać swoje marzenia po to, aby móc stać się tym, kim chcielibyśmy być. Rozwój osobisty to dobra droga do tego, aby osiągnąć stan zadowolenia z siebie.

      Zadowolenie z siebie, spełnienie jest wynikiem m.in. osiągnięcia równowagi między życiem zawodowym a prywatnym tzw. WORK-LIFE BALANCE. Paul Wilson stan równowagi określił jako: „uczucie, że wszystko jest po prostu w porządku i ma sens, kiedy działasz najlepiej jak potrafisz, najbardziej produktywnie, bez stresu i przeszkód, kiedy jesteś zmotywowany i zainspirowany, kiedy możesz się zrelaksować i cieszyć towarzystwem innych, kiedy dysponujesz całym czasem świata – jest możliwe do osiągnięcia”.

     Jednym z niezbędnych elementów do osiągnięcia równowagi życiowej jest zarządzaniem sobą w czasie.

     Zarządzanie sobą w czasie można potraktować jako zestaw narzędzi, które przyczynia się do tworzenia bardziej zrównoważonego, wspaniałego życia, pozwala zmieniać nasze marzenia na cele, a cele na rzeczywistość.

     W dzisiejszych czasach coraz „szybszego” życia, permanentnej wymiany informacji, interdyscyplinarnej wiedzy wymaganej w życiu zawodowym okazuje się, że mamy coraz więcej zadań do zrealizowania w tej samej niezmienionej jednostce czasu. Swoją efektywność możemy zwiększać poprzez różnego rodzaju techniki i triki „zarządzania czasem”. Jednak te zwiększanie efektywności jest ograniczone naszą fizycznością, w związku z tym jesteśmy zmuszeni do dokonywania wyborów poprzez określenie ważności zadań.

    Trwamy w zadaniach, w związkach, w pracy, które nie tylko nas nie zbliżają do naszego celu nadrzędnego  ale absorbują nas w taki sposób, że nie mamy już czasu dla rzeczy dla nas najważniejszych. Oczywiście ważność ról życiowych czy zadań jest dla każdego rzeczą jak najbardziej indywidualną, jednak dla wszystkich niezbędna jest wiedza na temat pełnionych ról wpływających bezpośrednio na nasz rozwój i równowagę życiową.

 

Zarządzanie czasem czy zarządzanie sobą w czasie?

 

     Jeżeli spróbujemy zarządzać czasem – będziemy tak naprawdę zarządzać czymś na co nie mamy większego wpływu, czyli na uciekający czas. Oczywiście możemy potraktować czas jako dany nam zasób (nieodnawialny, nietrwałym i nie mającym substytutu) i starać się umieszczać w nim wszystkie sprawy, zadania, cele, marzenia, obowiązki, role życiowe. Kupujemy kolejne kalendarze, instalujemy kolejny program do zarządzania czasem, robimy notatki, przyklejamy karteczki z pilnymi sprawami, niestety efektem takiego podejścia może być frustracja z niewykonanych kolejnych zadań. Realizowanie zadań pilnych a nie koniecznie najważniejszych, stanowi problem dla wielu z nas, polegający na braku określonych priorytetów. W takim podejściu odwołujemy się do czynników zewnętrznych (zarządzania czasem), na które nie mamy wpływu, tym samy umysł podświadomie przyswaja sobie taką myśl: „Będę zarządzał czasem, czyli czymś czego nie mogę kontrolować. Jeśli mi się nie uda, nie będzie to moją winą”.

     Stephen.R. Covey w książce „Najpierw rzeczy najważniejsze” takie podejście przedstawił opisując trzy pierwsze generacje zarządzania czasem  – każda następna generacja jest rozwinięciem i próbą eliminacji wad i braków wcześniejszej generacji. Oczywiści każda z trzech generacji niesie techniki i korzyści, które mogą być przydatne i owocne (szczególnie dla osób, które nie starały się z żaden sposób zarządzać czasem), jednak nie do końca rozwiązują problem „braku czasu”.

     Koncepcje te oparte są na jak najbardziej efektywnym wykorzystaniu czasu, a szczególnie kusząca jest trzecia generacja zarządzania czasem dająca obietnicę osiągnięć i nadziei. W tej koncepcji starano się perfekcyjnie wszystko zaplanować, a założone cele i wydajność stały się najwyższą wartością często stawianą wyżej niż ludzi. Powszechnie panujące w naszej kulturze przekonanie, że na nic nie mamy czasu, zawdzięczamy właśnie organizowaniu sobie czasu wedle tych koncepcji. Wszędzie szukano rezerw i sposobów na ograniczenie marnowania czasu,  jednak trudno jest przez dłuższy czas pracować maksymalnie intensywnie. Często charakterystyczne w tej generacji jest tak naprawdę zarządzanie obowiązkami – co również przejawia się tym, że większość osób, które wyjeżdża na urlop, pozostawia swój kalendarz w pracy lub domu.

 

     Propagatorem czwartej generacji zarządzania czasem jest Stephen R. Covey, który porównuje poprzednie trzy koncepcje zarządzania czasem do zegarka, a nową czwartą do kompasu. Zegarek symbolizuje nasze zobowiązania, spotkania, rozkłady zajęć, czynności – wtedy usiłujemy zarządzać naszym czasem. Kompas to wartości i podstawowe zasady dotyczące całego życia, sumienie a więc kierunek, w którym idziemy. W naszym życiu frustrację powodują rozbieżność pomiędzy zegarkiem a kompasem. Niestety zdarza się, że to zegarek wygrywa w planowaniu naszego życia, a kalendarze, harmonogramy i terminarze trzeciej generacji każą nam się koncertować na sprawach pilnych zamiast ważnych.

     Czwarta generacja dotyczy już nie samego sprawnego zarządzania czasem ale zarządzania sobą w czasie, a więc skupia się nie na właściwym robieniu rzeczy ale robieniu właściwych rzeczy. Robienie rzeczy właściwych powoduje, że nasze życie jest bardziej zrównoważone, pełniejsze i co najważniejsze szczęśliwsze.  Jednak pozostaje pytanie – które rzeczy są najważniejsze i jak możemy im dać pierwszeństwo w naszym życiu? Na te pytanie według Coveya pomogą nam odpowiedzieć trzy zasadnicze założenia, będące podstawą czwartej generacji:

  1. Każdy funkcjonuje w celu zaspokajania czterech podstawowych rodzajów potrzeb:

a)      fizycznych związanych z bezpieczeństwem materialnym i dobrym zdrowiem,

b)      społecznych (miłości) polegających na dobrych relacjach z innymi ludźmi, porozumieniu, akceptacji i miłości,

c)      intelektualnych związanych ze stałym zdobywaniem wiedzy, potrzebą rozwijania i dojrzewania,

d)      duchowych związanych ze znalezieniem sensu życia i wewnętrznej spójności oraz potrzeb wpływających na ogólne dobro.

2.Przestrzeganie zasad „rzeczywistej północy” – która mówi, że możliwość kształtowania jakości życia zależy od tego, w jakim stopniu podporządkujemy się zewnętrznym prawom i    zasadom (tzw. prawo siewu i zbioru),
3.Korzystanie z czterech darów danych człowiekowi

a)      samoświadomości, czyli  umiejętności spojrzenia na siebie z dystansu oraz ze znajomością siebie (swoich nawyków, celów, motywów itp.)

b)      sumienia określanego jako nasz wewnętrzny system kierowania, dzięki któremu zawsze czujemy czy postępujemy zgodnie z zasadami a także daje nam świadomość naszych zdolności i misji,

c)      wolnej woli, czyli zdolności działania,

d)      twórczej wyobraźni, czyli zdolności wybiegania w przyszłość, kształtowania w umyśle obrazów.

Najważniejsze, by najważniejsze było najważniejsze  (Stephen R. Covey)

 

     Dwight Eisenhower powiedział kiedyś: „To, co ważne, rzadko bywa pilne, a to, co pilne, rzadko bywa ważne”, jest to myśl, którą powinni zapamiętać wszyscy ci, dla których organizowanie i planowanie własnego czasu jest podstawą funkcjonowania. Zdarza się, że  podczas podejmowania decyzji naszych działań jest pilność sprawy, mało tego uzależniamy się od spraw pilnych (często to uzależnienie przenosimy na  naszych najbliższych i  współpracowników). Oczywiście sama pilność nie jest problemem ten problem dopiero się pojawia z chwilą, kiedy dominuje ona nad ważnością. Jest tak, że sprawy pilne wymagają natychmiastowych działań, a przez tą chwilową konieczność ich wykonania otrzymujemy sugestię, że są to sprawy najważniejsze, którym poświęcamy całą swoją energię. Dopiero z perspektywy czasu ich ogromne znaczenie okazuje się ułudą. Niestety często jest tak, że zauważamy tą ułudę w momentach trudnych a nawet tragicznych.

     Sprawy ważne nie wywierają na nas takiej presji, jak sprawy pilne choć to właśnie one przybliżają nas do realizacji naszych celów i wzbogacają nasze życie. Zdarza się tak, że sprawami ważnymi zajmujemy się dopiero w chwili, kiedy stają się sprawami pilnymi, ale w chwili kiedy to się stanie może być już za późno aby je zrealizować (np. dbanie o relacje rodzinne, zdrowie, zdobywanie nowych kompetencje, rozwój, itp). Natomiast koszt czasowy, finansowy, społeczny tych działań może być zdecydowanie wyższy lub nawet niemożliwy do poniesienia niż przy stałym dbaniu o realizację spraw ważnych.

     Pomocna w zrozumieniu zagadnienia pilności i ważności jest tabela zarządzania czasem (macierz Eisenhower’a)

 

Rys. 2 tabela zarządzania czasem (macierz Eisenhower’a)

     Tabela podzielona jest na cztery ćwiartki pokazujące sposoby spędzania naszego czasu. Zmiennymi w macierzy jest pilność i ważność  i z punktu widzenia efektywnego i przybliżającego nas do naszych celów życiowych optymalne jest przebywanie w ćwiartkach „ważnych” tj I i II. 

     Ćwiartki macierzy:

     Ćwiartka I – sprawy, które są zarówno ważne jak i pilne  posiadają termin, przekroczenie którego może skutkować różnego rodzaju nieprzyjemnościami. Czynności, które możemy zaliczyć do tej ćwiartki to zazwyczaj sytuacje naglące, trudne i kryzysowe, zadania o określonym terminie realizacji a także  skutki zaniedbania i niewykonania regularnej pracy.

    Ćwiartka II – Zadania, które są ważne, ale niepilne  – jest to najważniejsza ćwiartka dla efektywnego zarządzania czasem – tzw. ćwiartka „wysokiej jakości”. W tej ćwiartce znajdują się zadania, które wiążą się z tym, co istotne w naszym życiu, z wyznawanymi wartościami i posiadanymi priorytetami. Właśnie tutaj układamy dalekosiężne plany, przewidujemy problemy i sposoby zapobiegania im, przekazujemy obowiązki innym ludziom, doskonalimy nasz umysł i rozwijamy zdolności. Warto zatem rozplanować czynności w taki sposób, aby z czasem maksymalnie przejść do ćwiartki II i zminimalizować czas poświęcony na wykonywanie zadań z I ćwiartki.

    Ćwiartka III – Zadania nieważne, ale pilne – to ćwiartka ułudy – szum wokół tego, co pilne, stwarza iluzję ważności. W tej ćwiartce realizujemy bardzo często ważne zadania ale niestety ważne dla kogoś innego a nie dla nas. Mnóstwo godzin spędzamy w ćwiartce III, realizując cudze priorytety i zaspokajając cudze oczekiwania, i cały czas myślimy, że jesteśmy w ćwiartce I. Do tej kategorii zaliczyć można wiele telefonów, spotkań, krótkich wizyt.

    Ćwiartka IV – Zadania nieważne, ale niepilne –  Jest to obszar „pożeraczy czasu”. W tej ćwiartce nie powinniśmy wcale przebywać, jednak czasem jesteśmy tak przytłoczeni problemami ćwiartek I i III, że z ulgą do niej uciekamy. 

Przykładowe konsekwencje przebywania, w dominujący sposób, w poszczególnych ćwiartkach pokazuje poniższa tabela

Rys. 2 Przykładowe konsekwencje przebywania w poszczególnych ćwiartkach

     Najprostszym sposobem polepszenia zarządzania sobą w czasie jest unikanie przebywania w ćwiartce III i IV. Najszybciej można się pozbyć nawyków przebywania w ćwiartce IV (warto w takim przypadku również przeanalizować ćwiartkę I – ponieważ jest silna korelacja pomiędzy ćwiartkami I i IV). W tej ćwiartce znajdują się wszystkie pożeracze czasu, które można podzielić na pożeracze oczywiste i ukryte, inny podział to zewnętrzne i wewnętrzne. Lista złodziei czasu może być bardzo długa i indywidualna dla każdego – jednak warto zrobić analizę i wytypować takie czynniki, które stanowią dla nas największy problem.

     Oczywiście w przypadku zarządzania sobą w czasie nie obędzie się bez znajomości technik umożliwiających efektywne gospodarowanie zasobem jakim jest czas, a także nie można mówić o rozwoju osobistym bez określenia swoich ról życiowych, ustaleniu misji a także celów. Te tematy zostaną poruszone w kolejnych odsłonach.

 Jeżeli jesteś zainteresowany pogłębieniem tematu oraz poznaniem technik zarządzania czasem zapraszamy na warsztaty -link

                        Przemysław Chojnowski coach i trener w firmie Spektrum szkolenia*doradztwo*coaching. Specjalizuje  się w osobistym i zawodowym rozwoju, prowadzi warsztaty oraz  coaching w zakresie umiejętności menedżerskich, efektywności osobistej, pracy zespołowej, poszukiwania równowagi  życiowej oraz szczęścia. Uczestnik wielu szkoleń oraz warsztatów dla  trenerów i coachów, w 2012 roku otrzymał akredytację coachingową (ACC) wydaną przez International Coach Federation.  W swoich warsztatach i coachingu opera się na doświadczeniu zdobytym w 20-letniej praktyce kierowniczej.

Aby na bieżąco być informowany co się dzieje w Spektrum szkolenia*doradztwo*coaching polub nasz fanpage 

Szukaj